Szaro, buro i ponuro. Mój sposób na jesienne wieczory.

Za oknem ciągle pada deszcz. Niemal cały czas jest szaro, buro i ponuro. Z ogromną nostalgią wspominam długie, ciepłe, słoneczne, letnie dni, które zachęcały do spacerów, pracy czy wypoczynku…

Jest Październik. Jak co roku, rozpoczęłam go niezbyt przyjemnie. To właśnie ten czas, gdy zwykle dopada mnie silne zapalenie zatok, które z dnia na dzień daje się we znaki, utrudniając normalne funkcjonowanie. I jeszcze ta nieszczęsna sytuacja panująca na świecie, która nie ułatwia leczenia – wręcz przeciwnie. Dodzwonienie się do przychodni graniczy z cudem! Jednak COVID-19 w przychodniach prywatnych nie obowiązuje, jak i kolejki… 😊 Ale nie o tym dzisiaj będzie mowa. 😉

Spoglądając na prognozę pogody, która dłuuuugo nie wróży nam poprawy aktualnego stanu pogodowego, postanowiłam lekko zmienić design swojego salonu. Jak to mój „M” mówi: „Znowu coś wymyśla”. Stwierdził, że nie nadąża za mną i moimi pomysłami (i może lepiej niech tak zostanie 😉 ).


Jesień / Zima.

Nadszedł ten wyśmienity czas na ciepłe koce i pledy, ciężkie zasłony czy klimatyczne oświetlenie – świece, lampiony czy lampki.

Dlatego też postanowiłam w wolnych chwilach wykonać coś, co urozmaiciłoby moje wnętrza – nie tylko salon, ale też sypialnię. Nie namyślając się zbyt długo, wyskoczyłam na miasto po najprostszy w obsłudze model maszyny do szycia. Tak, nie przewidzieliście się – kupiłam maszynę!

maszyna do szycia

Jedni pomyślą, że zwariowałam, inni – świetny pomysł! Ja jednak sądzę, że nic bardziej nie cieszy niż rzeczy wykonane własnoręcznie. Więc spróbuję. Wiem, że początki są trudne. Szycie wymaga cierpliwości (której często mi brakuje), dokładności i spokoju. A więc jest to idealne zajęcie na dłuuuuuugie, jesienne wieczory.

No tak, mam maszynę, ale miejsca wydzielonego specjalnie pod nią brak. Na chwilę obecną jej miejsce jest na stole kuchennym, co niezbyt podoba się mojemu „M”. Kto wie, może w niedługim czasie wygospodaruję odrobinę przestrzeni w dodatkowym pokoju na maszynę do szycia? Może jakieś niewielkie biurko bądź stolik? Przyjdzie i na to czas!


Narzuty i zasłony

Jak wiecie, jestem szczęśliwą posiadaczką kota, który niemal wszędzie zostawia po sobie ślad w postaci sierści bądź pozostałości po ostrzeniu pazurków. Mój narożnik jeszcze jakoś to znosi, ale krzesła z obiciem wykonanym z ekoskóry już nie. Są w opłakanym stanie, jednak na tę chwilę ich wymiana nie wchodzi w grę.

I stąd wziął się pomysł na wykonanie pokrowców / narzut na krzesła, które ukryją ich niedoskonałości, a przy okazji odmienią mój salon. Potrzebne mi były tylko dokładne wymiary siedziska, odpowiednia tkanina no i oczywiście umiejętności szycia, których z dnia na dzień przybywa. 😀

Idealnego materiału szukałam dość długo. Musiał spełniać kilka warunków:
– być miękki i w miarę elastyczny,
– odporny na zadrapania,
– łatwy w czyszczeniu (szczególnie sierści)
– być w kolorze brudnego różu bądź delikatnego fioletu.

Po długich poszukiwaniach trafiłam na tkaninę Amor Velvet o numerze 4308, który okazał się strzałem w dziesiątkę! Już nie mogę się doczekać efektu końcowego!

Amor Velvet
zdjęcie pochodzi ze sklepu mir-tex24.pl

Materiał ten jest przepiękny! Myślałam nawet o tym, by wykorzystać go do stworzenia zasłon w salonie. Fenomenalnie mieni się w świetle, ma idealny kolor i niemal całkowicie zaciemni pomieszczenie, więc będzie po prostu idealny!

Jeśli wszystko wyjdzie mi tak, jak zaplanowałam, to w niedługim czasie pochwalę się efektem mojej pracy (może to trochę potrwać) 😛

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *