remont

Dłuższa nieobecność

Witajcie! Wybaczcie moją nieobecność i braku regularnych wpisów, ale w moim życiu wiele się działo… Zacznę od tego, że ze mną wszystko w porządku, czuję się dobrze.

Jednak to nie moje zdrowie odegrało tutaj najważniejszą rolę. Otóż w tych zwariowanych czasach zostałam (wraz z M) właścicielem dodatkowych trzech nieruchomości (!).

Brzmi fantastycznie, jednak to tylko teoria. W praktyce jest to znacznie bardziej skomplikowane. Jedna z nich wymaga ogromnego zaangażowania – generalny remont, zaś dwie pozostałe wymagają jedynie „odświeżenia” i zaaranżowania. Ta druga kwestia to sama przyjemność, czego nie mogę powiedzieć o remoncie, który nie ma końca…

Tak, niekończące się problemy z brakiem materiałów budowlanych, wysokie ceny, a także problem z wykonawcami, od czterech miesięcy spędza mi sen z powiek. Nikt przecież nie chce remontować mieszkań w nieskończoność. A tak to właśnie u nas wygląda. Ponad 4 miesiące toczymy bój, którego końca nie widać.

Na całe szczęście dwa pozostałe mieszkania są w takim stanie, że powoli mogę zaczynać zamawiać meble! Aż nie mogę się doczekać! Uwielbiam aranżować przestrzenie – szczególnie te nowe, w których mam pole do popisu!
Już mam upatrzone meble kuchenne, kanapę oraz narożnik, który znajdzie się w salonie jednego z mieszkań. Reszta rzeczy może poczekać (ale mam nadzieje, że nie za długo). 😉

Nieruchomości te będą przeznaczone pod wynajem – jedna z nich znajduje się na pierwszym piętrze bloku z 2007 roku, druga na drugim piętrze przedwojennej kamienicy (tak, to ta nieruchomość w trakcie generalnego remontu), a trzecia to niewielka część domu wielorodzinnego, potocznie zwanego „szeregówką”.

Wszystkie te mieszkania, zlokalizowane są w centrum miast, co sprawia, że zyskują one w oczach wynajmujących na atrakcyjności. Najdziwniejszym aspektem tych nieruchomości jest ich powierzchnia. Mają one zbliżone metraże – średnio około 65 mkw, mieszcząc w sobie 3 pokoje, kuchnię, łazienkę, a nawet i garderobę.

No nie powiem, na brak roboty nie narzekam. Jestem w ciągłym ruchu, poszukując materiałów budowlanych i wiecznie przy telefonie, rozwiązując napotkane problemy wykonawców. Czasem brakuje mi sił, dlatego i tutaj jest mnie znacznie mniej, za co baaaaardzo przepraszam.
Postaram się to naprawić i zrekompensować – mam nadzieje, że mi się uda. 😉

A teraz wybaczcie, ale muszę wracać na pole bitwy, tocząc bój z kuciem starych kafli w łazience.
Cytując klasyk: „Ja jestem kobieta pracująca, żadnej pracy się nie boję”. Ściskam i do zobaczenia! 😉  

P.S.

Będzie pięknie! <3

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *